14 października 2013

5 października 2013

Zakochanie jest skaleczeniem... jest raną kłutą, tłuczoną, szarpaną. To ukąszenie z trucizną i tkwiący pocisk po postrzale. To trauma, o której nie możesz zapomnieć. To wieczna żałoba, rozpamiętywanie i tęsknota. To odurzenie, otępienie, przedawkowanie... to kac i zgaga, które nie mijają i blizna, która się nie goi. 
Nic nie złagodzi skutków zakochania, a na każdym etapie dojrzewania uczucia, miłość będzie rozdrapywać rany, piec, swędzić, nieprzyjemnie łaskotać...
Zakochanie wywołuje skurcze, ciarki, uderzenia gorąca - nie bronisz się, bo zakochać się jest przecież szczęściem... ale i krwawieniem, którego nie zatamujesz, jest ciągłym bólem, który będzie przypominał, że to szczęście trwa najwyżej sekundę, później musisz się zadowolić tylko miłością.



1 października 2013

Jest mi dobrze - fizycznie, psychicznie i intelektualnie.