20 kwietnia 2013

Jest mi dobrze.
 
oversized t-shirt Maldoror

              


11 kwietnia 2013

*Uprzedzam, że dziś wylewam tu żółć, wyrażając się siarczystym językiem.

Chciałabym w końcu napisać pełen optymizmu post, który by współgrał z tym co dzieje się za oknem. Cytując Raczkowskiego "już wyłażą skurwysyny" (rysunek źródłowy), więc i może trochę pozytywnej energii uda się ze mnie wycisnąć?
Cel (jeden z wielu) został osiągnięty. Z powrotem wprowadziłam się do Wrocławia. Zatem to pierwszy post z nowego miejsca. Jestem w trakcie dizajnerskiej reorganizacji wnętrza trzymając się żelaznej zasady "mniej znaczy lepiej". Nie mam problemów z adaptacją w nowym miejscu, w kuchni już postawiłam puszkę kawy.
Wiosna, wiosna, wiosna. Załóżmy, że ta cholerna wiosna już nastała. I co? I dupa. Marzenia to syndrom ucieczki od stanu faktycznego. Równie dobrze mogłabym zacząć recytować "przyjdzie lato, wszystko się zmieni". A ja już mam naprawdę dość myślenia, że jutro będzie lepiej. Chuj mnie obchodzi jutro! Ma być dobrze dziś. Kawa ma być porządnie zaparzona, telefon ma się nie rozładować, na koncie ma być "plus" nie "minus", deszcz ma nie padać, dla chłopaka mam być jedyna, a materac ma być wygodny. Ah i wiadomość z ostatniej chwili - ponoć "miłości nie ma". Zakomunikował mi to wczoraj brat, co ciekawe wszyscy obecni przytaknęli. Że też kurwa zawsze dowiaduję się na końcu. Ale może to i dobrze, bo brak miłości to brak problemów. A brak problemów to spokojne zasypianie i kurwa już ani jednej żałosnej łzy!

"Do what you like. Like what you do" - taki kubek mi się trafił.