5 października 2013

Zakochanie jest skaleczeniem... jest raną kłutą, tłuczoną, szarpaną. To ukąszenie z trucizną i tkwiący pocisk po postrzale. To trauma, o której nie możesz zapomnieć. To wieczna żałoba, rozpamiętywanie i tęsknota. To odurzenie, otępienie, przedawkowanie... to kac i zgaga, które nie mijają i blizna, która się nie goi. 
Nic nie złagodzi skutków zakochania, a na każdym etapie dojrzewania uczucia, miłość będzie rozdrapywać rany, piec, swędzić, nieprzyjemnie łaskotać...
Zakochanie wywołuje skurcze, ciarki, uderzenia gorąca - nie bronisz się, bo zakochać się jest przecież szczęściem... ale i krwawieniem, którego nie zatamujesz, jest ciągłym bólem, który będzie przypominał, że to szczęście trwa najwyżej sekundę, później musisz się zadowolić tylko miłością.



6 komentarzy:

  1. o rany, zbyt pesymistycznie! klimatyczne zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy15:51

    to nie pesymizm, lecz realizm.

    pozdrawiam ada

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy21:04

    nigdy nie przyszlo by mi do glowy ujac to w taki sposob ale to prawda. to najszczersza i najbrutalniejsza z prawd.

    OdpowiedzUsuń
  4. zgadzam się - bardzo utalentowani wokaliści! a co do Piosenki w Twoim poście uwielbiam ją <3

    OdpowiedzUsuń
  5. kochana, jesteś mega inspirująca <3
    http://coeursdefoxes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń