14 sierpnia 2013

Na łamach natemat.pl natknęłam się na artykuł "Jak udawać, że Twoje życie jest fajne" (tekst) - temat skłonił mnie do refleksji.

Stawiam hipotezę, że Internet jest bramą do światów równoległych. Każdy z nas ma dostęp do narzędzi dzięki, którym kreujemy wirtualny obraz nas samych, a produktem ubocznym jest magia, dzięki której zaciera się kontrast między stanem faktycznym, a daną kreacją. 

Materiałów do badań dostarcza mi Instagram, Facebook i blogi. I tak gdyby zinterpretować zdjęcia z Instagram moich "favorite bloggers" okazało by się, że oni: na śniadanie jedzą truskawki w bitej śmietanie #mniami, z miejsca na miejsce przemieszczają się na desce #longboard, nie pracują #richbitch lub zarabiają na robieniu tego co kochają #localheroes, pijają tylko kawę na wynos #starbucks, stołują się wyłącznie na mieście #sushi, czytają zagraniczne wydania popularnych magazynów #vogue, czas wolny spędzają na zakupach #newin lub robieniu sobie zdjęć #polaroid, ostro imprezują, latem oczywiście głównie na festiwalach #openair, a w między czasie pożerają tęczowe lody #cudanapatyku ! Z Facebooka dowiaduję się "o czym teraz myśli", gdzie i z kim właśnie jest kolega z podstawówki @egipt lub gdybym nie zdążyła sama zauważyć dowiem się, że @znów pada deszcz

Nie krytykuję, bo sama siedzę w tym po uszy. Skupię się jednak na blogu - i tu śmiało mogę określić się mianem specjalisty ds. wirtualnej kreacji. I absolutnie nie mam na myśli udawania, lecz sposób przedstawienia postaci. Proste zabiegi, jak selekcja faktów, dokumentowanie wyjątkowych chwil spośród 24h zwyczajności, okazywanie skrajnych emocji czy manewrowanie perspektywą widzenia - przyczyniły się w moim przypadku do powstania postaci Alice! wake up!, która funkcjonuje niejako na zasadzie mojego alter ego już od ponad dwóch lat. 

O blogowaniu zawsze wyrażam się w osobie trzeciej ("Alice! wake up! to... Alice! wake up! tamto..."), a poruszanie kwestii "jej" życia emocjonalnego jest w moim świecie realnym niemalże tematem tabu. "Nie mówisz mi o rzeczach, o których potem dowiaduję się z bloga" - nic dziwnego... to co trudno mi wyrazić w słowach, z łatwością opisuję pod szyldem bloga. Z kompilacji zdjęć (namiętnie obrabianych graficznie), wielokrotnie edytowanego tekstu i niekiedy inspirującego mnie utworu muzycznego rodzi się post - przekaz obrazujący stan ducha, aktualne rozterki, emocje. 

Komentarze "zazdroszczę Ci życia" czy opinie "prowadzisz inspirującego bloga" to tylko dowód na to jak postrzegacie mnie w tym świecie równoległym, jakim jest Internet (przez co i pochopnie ocenianie w świecie rzeczywistym) bo przecież jak każdy budzę się rano ze śpiochem w oku, a cały dzień potrafię zmarnować na oglądanie Family Guy, ale o tym na blogu nie przeczytacie... Alice! wake up! o tym nie pisze. 

Tak, to tramwaj i tory. Tak, zdjęcia mają się nijak to treści. Ale kto mi zabroni?

10 komentarzy:

  1. Fajnie, że miałam przyjemność spędzić też parę chwil z Alicją, tak mi się przynajmniej wydaje. A Alice baardzo lubię odwiedzać po "ciekawszej stronie monitora" ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny tekst, blog, czy nie blog, cale zycie jest pelne pozorow i kreci sie wokol kreowania wlasnego wizerunku, w realu robi sie to mniej lub bardziej swiadomie, ale w koncu wszyscy postrzegamy innych w jakis sposob, i pewnie nie do konca pokrywa sie to z tym, kim naprawde, w glebi duszy sa, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Warto się nad tym zastanowić i tym samym popatrzeć przez pryzmat kreowania samego siebie również na swoich znajomych :) ciekawych rzeczy można się dowiedzieć...

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiście masz rację, Ciebie lepiej poznaję z bloga.Buźka

    OdpowiedzUsuń
  5. Każdy ma wiele twarzy, jedną zna rodzina, inną przyjaciele, kolejną czytelnicy bloga itd. Zapewne sami ze sobą jesteśmy jeszcze inni.

    OdpowiedzUsuń
  6. Udawanie kiedyś wyjdzie na jaw :) Ciekawy wpis!

    OdpowiedzUsuń
  7. każdy jest aktorem na własnej scenie, i to jak zagra zależy wyłącznie od niego. ze wszystkim się zgadzam, każdy się kreuje mniej lub bardziej, mniej lub bardziej świadomie takie czasy! ważne jest by być tego świadomym i nie zwariować, szkoda mi czasem tego, że nastolatkom są 'delikatnie prane mózgi' przez różne blogerki, szafiarenki itd nie mówię, że ich praca jest zła bo nie jest, są to szczęściarze którym sie udało mieli jakiś pomysł na siebie, ale no proszę...to nie sa bogowie, nastolatki tego nie widzą, a Alice! wake up! mądrze gada " bo przecież jak każdy budzę się rano ze śpiochem w oku, a cały dzień potrafię zmarnować na oglądanie Family Guy, ale o tym na blogu nie przeczytacie... Alice! wake up! o tym nie pisze. "

    może mało składnie, bo już jestem zmęczona.

    OdpowiedzUsuń
  8. hej, prawda po stokroć, niby oczywiste, niby się wie, że wszystko ustawione i sterowane, ale jakimś cudem i siebie się łapie na tym, że się sterowanym jest. Ruszył mnie ten post do napisania własnej wypowiedzi. Chyba podobna treść, ale z ust moich :). Wpadnij ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo ciekawy i inspirujący post. niestety udawanie jak i kłamstwo ma krótkie nogi i zawsze wyjdzie na jaw...

    http://coeursdefoxes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. uwielbiam czytać, sprecyzuję się- uwielbiam czytać twojego Ciebie.

    OdpowiedzUsuń