26 maja 2013

Niedzielne przedpołudnie - idealna pora na spacer. Z racji lokalizacji, po wyjściu z domu znalazłam się od razu w ścisłym centrum. Jako że nie lubię przechadzać się po Rynku, bo to "turystyczny wir bermudzki", (nim się zorientujesz zostajesz wchłonięty przez wycieczkę niemieckich podróżników 70+, w ręku masz garść ulotek i bezwładnie kręcisz głową to w lewo to w  prawo z charakterystycznie rozchylonymi ustami) skręciłam w boczną uliczkę - co jak się później okazało było większym złem. 
Natrafiłam na niecodzienną manifestację. Widok dość uroczy, mamusie z wózkami, tatusiowie z dziećmi na rękach... kolorowe baloniki i festynowe przyśpiewki. Było przyjemnie, wszyscy się do mnie uśmiechali, machali chorągiewkami, aż w końcu  rozanielona staruszka przykleiła mi na pierś naklejkę... "In vitro ukryta aborcja"... yyy WTF?? Momentalnie rozszyfrowałam hasła na transparentach, przysłuchałam się słowom wykrzykiwanym przez megafon. Był to "Marsz dla Życia i Rodziny" - pięknie - mimo to zrobiło mi się bardzo przykro. Zrozumiałam, że ci ludzie chwalą tylko jeden model rodziny, że ich zdaniem Bóg kocha tylko związki kobiet z mężczyznami, że antykoncepcja jest zła, a aborcja to morderstwo. Z całym szacunkiem dla instytucji małżeństwa i rodziny, ale z moim bagażem życiowych doświadczeń, stylem życia i planami na przyszłość* dalszy spacer z tym Państwem był nie na miejscu. Uciekłam. Kleju po naklejce z kurtki nie mogę się pozbyć...


* ?? jakie ja mam plany na przyszłość? kiedy plany zaczynają być wspólnymi? i czy w ogóle warto cokolwiek planować? 

         


10 komentarzy:

  1. fajnie, że wróciłaś!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie warto planować. Takie moje zdanie, albo raczej doświadczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy20:43

    twoje posty zawsze sa takie...dwuznaczne!
    pisz czesciej!

    OdpowiedzUsuń
  4. szkoda, że w takich pochodach tak mało tolerancji i równości.
    dla niektórych jest tylko jedna prawda - ich prawda, szkoda :(

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy07:29

      A co to jest ta cała "tolerancja"? Czy idąc Twoim tokiem wypowiedzi, Ci ludzi idący w rzeczonym pochodzie też nie zasługują na tolerancję? Dlaczego im odbierasz prawo do głoszenia swoich wartości, natomiast bezkrytycznie dajesz je im przeciwnikom? Czy ta tolerancja nie powinna przysługiwać każdemu? W marszach homoseksualistów głoszone są tylko wybrane wartości i jakoś nikt wtedy nie mówi, że naruszane są wartości katolickie. Bo za sprawą ogłupiających mediów tacy ludzie jak Ty nauczyli się wypowiadać słowo "tolerancja" bez chwili nawet refleksji. Spróbuj przyjrzeć się problemowi troszkę szerzej...
      Ania

      Usuń
  5. plany, plany... i chuj z tych planów zazwyczaj:) szczególnie tych wspólnych

    OdpowiedzUsuń
  6. są dwie grupy ludzi.
    jedni planują i wychodzi im to znakomicie, życie pookładane i planowanie faktycznie im w tym pomogło, osiąganie celów, wyznaczanie kolejnych - nie widzę w tym nic złego.
    drudzy nie planują w ogóle. i też sobie radzą. ale zwykle to single. nie można iść wiecznie przez życie nie mając planów, szczególnie tych wspólnych.
    piszę to jako rozwódka z dzieckiem... ja też nie miałam planów :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie warto planować. Plany wolę nazywać rozmyślaniem albo krótkim widokiem na dzień jutrzejszy. Tak czy siak - nie ma opcji żeby w stu procentach spełnić swoje postanowienie

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy09:27

    ja tam lubię mieć wszystko pod kontrolą ;)
    zaplanowane, zrealizowane, odhaczone!

    OdpowiedzUsuń
  9. Też bym uciekła ;)

    OdpowiedzUsuń