11 kwietnia 2013

*Uprzedzam, że dziś wylewam tu żółć, wyrażając się siarczystym językiem.

Chciałabym w końcu napisać pełen optymizmu post, który by współgrał z tym co dzieje się za oknem. Cytując Raczkowskiego "już wyłażą skurwysyny" (rysunek źródłowy), więc i może trochę pozytywnej energii uda się ze mnie wycisnąć?
Cel (jeden z wielu) został osiągnięty. Z powrotem wprowadziłam się do Wrocławia. Zatem to pierwszy post z nowego miejsca. Jestem w trakcie dizajnerskiej reorganizacji wnętrza trzymając się żelaznej zasady "mniej znaczy lepiej". Nie mam problemów z adaptacją w nowym miejscu, w kuchni już postawiłam puszkę kawy.
Wiosna, wiosna, wiosna. Załóżmy, że ta cholerna wiosna już nastała. I co? I dupa. Marzenia to syndrom ucieczki od stanu faktycznego. Równie dobrze mogłabym zacząć recytować "przyjdzie lato, wszystko się zmieni". A ja już mam naprawdę dość myślenia, że jutro będzie lepiej. Chuj mnie obchodzi jutro! Ma być dobrze dziś. Kawa ma być porządnie zaparzona, telefon ma się nie rozładować, na koncie ma być "plus" nie "minus", deszcz ma nie padać, dla chłopaka mam być jedyna, a materac ma być wygodny. Ah i wiadomość z ostatniej chwili - ponoć "miłości nie ma". Zakomunikował mi to wczoraj brat, co ciekawe wszyscy obecni przytaknęli. Że też kurwa zawsze dowiaduję się na końcu. Ale może to i dobrze, bo brak miłości to brak problemów. A brak problemów to spokojne zasypianie i kurwa już ani jednej żałosnej łzy!

"Do what you like. Like what you do" - taki kubek mi się trafił.
              


20 komentarzy:

  1. Alicjo... Jesteś kolejną osobą (po siostrze mego chłopaka), o której kondycji dowiaduję się z bloga. O tempora! O mores!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najdroższa! Tempora mutantur, nos et mutamur in illis!

      Usuń
  2. Miłość jest ;) No jest, mówię Ci.

    Za to jutro nie istnieje. Jest tylko dzisiaj.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z miłością jest jak ze zdrową żywnością - jest, ale czy ona zdrowa ?
    Poza tym - niech wyłażą sk...syny, niech zazieleni się. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy13:58

    jest. brat kłamie bo się boi.

    OdpowiedzUsuń
  5. No co do plusa na koncie to się zgadzam, mógłby być, nie obraziłabym się

    OdpowiedzUsuń
  6. kolejny raz świetny tekst. podpisuje się pod stwierdzeniem, że "ch*j mnie obchodzi jutro". co do miłości to brat się chyba pomylił :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy18:48

    Nie, brat się nie pomylił. To mój komentarz do większości odpowiedzi. Ale co z tego, że nie ma? Co to za idealizm z tą miłością? Jest potrzeba bliskości, fizycznej i psychicznej, ale żeby tak zaraz górnolotnie miłością to nazywać?
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  8. No proszę a więc przeprowadzka ;) ja też powoli zbieram się na stare śmieci ale mam nadzieję że na krótko ;) "mniej" zdecydowanie znaczy LEPIEJ !!!

    OdpowiedzUsuń
  9. będę we Wro to chcę iść z Tobą na piwo! ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy14:08

    czy ta żółć musi być wulgarna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie musi.
      ale tak chciałam.

      Usuń
  11. Ja też się zawsze dowiaduję ostatnia, od razu mi raźniej po przeczytaniu żółci.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Maja B.17:21

    Co ciekawe, im ciekawsze posty tym mniej komentarzy.
    Znaczy, że ludziom odjęło mowę ;)
    Świetnie piszesz, cieszę się, że tu trafiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lubię jak jesteś taka 'zdenerwowana', a twój siarczysty to nic w porównaniu z tym co słyszę u sąsiadów za ścianą, czy od małolatów jadąc autobusem ;) więc luzik ;)

      Usuń
  14. będzie nie na temat, ale muszę zawiadomić, iż uwielbiam tę strzałkę - zostawiam ją sobie jak zakładkę w książce, gdy me dziecię przerywa czytanie :D
    małą rzecz a cieszy!

    OdpowiedzUsuń
  15. Czasami warto żyć chwilą i skupiać się wyłącznie na tu i teraz. Post bardzo ciekawy, choć tak jak już zostało tu wspomniane: trochę odejmuje mowę ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. dogadałybyśmy się z przemyśleniami egzystencjonalnymi. jakie to zabawne i dramatyczne, że widzę wirtualnie ludzi z którymi wydaje mi się że mogłabym się dogadać, a w otoczeniu nikogo. so bad, so sad.

    OdpowiedzUsuń