29 maja 2012

Weekend spędziłam u rodziców wygrzewając się w słońcu, czego skutkiem jest poparzenie skóry trzeciego stopnia. Noc pod pościelą z wełny merynosa jest niczym pieszczoty przy użyciu papieru ściernego. Podobne odczucia mam względem euro2012. Z tego miejsca protestuję! Strefa kibica w Rynku jest tak samo nie na miejscu, jak Louis Vuitton na straganie. Ironiczne "chapeau bas!" dla decydentów w tym temacie! 

Ale koniec z narzekaniem. 
Dziś częstuję zdjęciami z ostatnich dni. 
Totalny miszmasz.



pics by me & H.



22 maja 2012

Post znów mógłby być filozoficznie-refleksyjny, bo taki właśnie mam ostatnio nastrój, ale nie chcąc pogłębiać tego stanu skupię się na rzeczach jakże przyziemnych. 

Na poprawę humoru kupiłam sobie sorbet malinowy w wafelku, kilka sztuk odzieży oraz buty. I tu fanfary dla mnie, gdyż oto ja amatorka płaskiej podeszwy dobrej na każdą okazję - stałam się ulubienicą koturn. Zamysł był prosty - móc patrzeć na innych z góry (hehe). Oprócz tego absolutny faworyt wśród butów - trampki ("odzież ze Skandynawii" 5 PLN). Kolor szczególnie spodni w rzeczywistości wręcz razi, tak samo zresztą mocno jak pixele na dzisiejszych zdjęciach. Brak cyfrówki mobilizuje mnie jednak by znów pobawić się Zenitem. Nie ma nic bardziej klimatycznego niż prześwietlone zdjęcia ozdobione charakterystycznym szumem. 



Dokładnie za miesiąc, minie rok od kiedy prowadzę bloga. Dla mnie to tysiąc lat świetlnych. Już trzy razy skasowałam część tekstu, który miał nastąpić po ostatniej kropce, a to dlatego, że myśląc o Alice! Wake Up! miotają mną skrajne uczucia... Trochę dumy, trochę zawstydzenia - ale to już chyba temat na urodzinowego posta :)


9 maja 2012

Dylematy to nieodzowna część mojego życia. Jaką herbatę wybrać, które buty kupić, jaki film obejrzeć... i co w życiu tak naprawdę chcę robić. Kiedy jakiś czas temu każdy dzień odgrywałam według scenariusza "wstaję, jem, śpię", byłam nieszczęśliwa. 
Życiowy scenariusz na szczęście się zmienił, ale los podpuszcza mnie bym zagrała inną rolę. Podejmowanie takich decyzji przychodzi mi z trudem, tym bardziej, że nie ma przy mnie mojego towarzysza M. 

Szansa to jedno, wdzięczność to drugie, satysfakcja to trzecie. Ale gdzie w tym wszystkim jestem "ja" i czego tak naprawdę od życia chcę?




7 maja 2012

.
Amsterdam. W roli głównej rowery, motyw bardzo mi bliski. Właśnie jutro rozpoczynam sezon (wstyd się przyznać, że "tak późno", ale moja koza przysnęła w piwnicy) i część drogi do pracy będę teraz przemierzać na rowerze.  

Od kilku dni (z naciskiem na dzień dzisiejszy) staję się mądrzejsza o kolejną ósemkę. Jestem na ciągłym haju, bo bez tabletek przeciwbólowych nie byłoby mowy o jakimkolwiek funkcjonowaniu. Mimo to ząb rwie, a mówi się, że to głupota boli!



edit:

Wczorajszy haj nie pomógł. Spanie z mrożonką przy policzku też przyniosło same szkody. Ósemka nie daje za wygraną. Dziś wypróbuję chyba znieczulenie alkoholem. Ale jeśli ktoś ma sprawdzoną metodę to BŁAGAM o info... bo jutro będę zmuszona sięgnąć już po imadło !



2 maja 2012

Relacja 1. 
Holandia to odzwierciedlenie moich marzeń, światopoglądu i wizji szczęśliwego życia... Architektoniczny ekshibicjonizm potwierdza moje osobiste przekonanie, że bez względu na reakcję innych należy cieszyć się przestrzenią, a nie zasłaniać okna na świat. Przez lata pielęgnowany liberalizm i wysoki poziom tolerancji daje poczucie wolności i świadomość decydowania o własnych potrzebach i chęciach. 
Jestem onieśmielona i zazdrosna. Przyznam, że po takiej wycieczce z trudem wraca się do kraju barier i trudności.


Plaża w Katwijk. Za kilka dni Amsterdam, a potem okolice Leverkusen.




pics by me, M & J.