12 lutego 2012

Niestraszna mi zima... pod warunkiem, że jestem na stoku. W Zieleńcu - 18 mrozu, słońce w pełni, zero zachmurzenia, miłe towarzystwo i ... koniak (ale tylko na rozgrzanie, bezpieczeństwo najważniejsze!). Mięśnie bolą, ale już chcę harder, better, faster, stronger!


Post miałam wrzucić już ok. 13.00, ale nie doczekał się publikacji, bo niedziela okazała się dla mnie nadzwyczaj bezproduktywna. Po głowie chodzą mi same wulgarne określenia pasujące do dzisiejszej absolutnej straty czasu na robieniu niczego. Efektem ostatnich siedmiu godzin jest właściwie tylko dopita butelka białego wytrawnego.









11 komentarzy:

  1. zazdroszczę nart ! też bym chciała się wybrać, ojj tam nie przejmuj się straconym czasem każdy potrzebuję chwili relaksu ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. oo z wielką chęcią wybrałabym się na narty :D
    podobają mi się Twoje okulary :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcia są świetne.
    Szkoda, że ja na nartach nie umiem jeździć bo chętnie też bym się gdzieś wybrała z fajną paczką.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. super fotki ...czasami nic nierobienie jest potrzebne

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy17:12

    guano apes the best !

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za komentarz! z pewnością będę szanował ^^
    świetne zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja bardzo nie lubię zimy : <

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tez na nartach w tym roku byłam :). A co do pewnego zdjęcia ... - zauważyłam, że na stoku wielu to ogrzewa :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Paulina01:40

    Ochh jak ja Ci zazdroszczę! Ostatni raz w górach byłam za dzieciaka:( Cholernie drogi sport, nie na moją kieszeń :( Niestety. Pozdrawiam serdecznie P.

    OdpowiedzUsuń
  10. ostatnie zdjęcie ma w sobie magię. a na stoku preferuję grzańca ale z głową, bezpieczeństwo najważniejsze ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. hej hej zawieszam nadawanie mam nadzieję ze na jakiś czas tylko buzka..

    OdpowiedzUsuń