26 listopada 2011

Sinusoida - raz w górę, raz w dół i znów w górę i pewnie znów w dół. Ocieram się już schizofrenię? Czy może to tylko wahania nastroju? Nieważne - debata o tym na pewno nie na dziś.
Dziś czeka mnie "wewnętrzny reset". Wieczorem spotykamy się ze znajomymi, a noc spędzę na imprezie. Póki co, wyprawa na pobliski zieleniak, zupa ogórkowa według przepisu mamy, maseczka błotna na twarz, kontrkultura w radio czwórka i melanż !

   


24 listopada 2011

Podczas porodu do noworodka powinien być dołączony zaczarowany ołówek, który by towarzyszył nam przez całe życie. Tak aby od czasu do czasu móc wymalować to, czego akurat nam brakuje - stworzyć coś z niczego.
Ludzie powinni być też wyposażeni w gumki, żeby można było wymazać to co nam nie pasuje, przeszkadza, to co zrobiliśmy źle, powiedzieliśmy nie tak... Ale nie... nie jest tak łatwo...
Co było, ciągnie się za nami, a to czego pragniemy zwykle jest nieosiągalne.




18 listopada 2011

Moja mała niespodzianka... ciach - ciach.

 

 

 

 

 

♫♪ O.S.T.R - Strach




14 listopada 2011

Kardiolog, u której byłam na badaniach stwierdziła, że należę do grupy osób, które mają tendencję do nierównej pracy serca. Hmm. Nie kwalifikuję się ani do zabiegu, ani do farmakologii, mam po prostu dbać o dietę i uprawiać sport.
Tak więc nordic walking okazał się kolejnym sportowym odkryciem ("po rowerze i nartach nie sądziłam, że dane mi będzie czymś się tak zafascynować"). Siedem godzin marszu, piękna pogoda, cudowne widoki i oczywiście wspaniałe towarzystwo dało mi tyle energii, że starczy na cały listopad! Oby i początek tygodnia przyniósł mi tyle samo satysfakcji. Jutro rano o godz. 08.00 proszę wszystkich o trzymanie kciuków, gdyż mam rozmowę w sprawie pracy, na której bardzo ("BARDZO") mi zależy.
Śnieżnik (1425 m n.p.m.) zdobyty !









9 listopada 2011

Ze skrajności w skrajność. Bałagan powoli ogarniam. Jestem z siebie dumna,  bo to co zdołałam zrobić wczoraj i dziś nie byłam w stanie załatwić przez ostatnich kilka miesięcy. Wystarczyło się zmobilizować, sprężyć i myśleć pozytywnie. Praca nad sobą wymaga systematyczności. Zamierzam ściśle współpracować z kalendarzem osobistym ("na jego zakup poczekam jednak do stycznia 2012") do tego czasu zapisuję sobie ważne rzeczy na karteczkach i w telefonie. Jeszcze kilka spraw do zakończenia... i wyjdę na prostą, a potem to tylko trzymać się pobocza, by znów nie wpaść do depresyjnego rowu!
Pogoda jest moim sprzymierzeńcem. Poranne wstawanie w blasku wschodzącego słońca dodaje energii, a rześkie powietrze dotlenia mózg.
Na długi weekend jedziemy w góry, będziemy się wspinać i pić herbatę z rumem. A w poniedziałek mam rozmowę w sprawie nowej pracy. Może w końcu coś się zmieni?! Hulaj dusza - piekła nie ma !



7 listopada 2011

Czasem nachodzą mnie obłąkane myśli. Boję się, że kiedyś będę miała odwagę na głupotę ich realizacji. Chciałabym zostać potraktowana elektrowstrząsami lub połamana kołem, może ból cielesny oddaliłby mnie od bałaganu psychicznego. 
A w głowie mam wielki śmietnik ("zawsze miałam!"), ale ostatnio nie nadążam ze sprzątaniem. Może wyrzucić z głowy wszystko i poukładać wszystko od nowa? Nowe relacje, nowe uczucia, nowe przyzwyczajenia, potrzeby i obowiązki, zasady i morale... Jak więzień wychodzący na wolność, który musi się nauczyć żyć normalnie.
Zaczynam auto-reperację. Muszę nauczyć się myśleć racjonalnie, poukładać się w środku na nowo, trzymać się zasad i mieć życiowe plany, a nie żyć z dnia na dzień. Nigdy w życiu o nic nie umiałam prosić, a już na pewno nie o pomoc ("gdyby mnie okradali na ulicy, milczałabym dumnie z podniesioną głową"), w tej chwili jestem skłonna zapytać o radę specjalistę od głowy. Może znajdę odpowiedzi, których szukam. Alice! wake up! please !




3 listopada 2011


Jutro mam wizytę u kardiologa. Mam nadzieję, że serce mam jak dzwon, a ostatnie incydenty były po prostu wynikiem ("niestety muszę się do tego przyznać") nie dbania o siebie... TAK! Przychodzi taki okres w życiu, kiedy trzeba oddzielić grubą kreską to co było z tym co jest i będzie. Nie mam już 20. lat, muszę więc zregenerować organizm.



Wraz z nadejściem jesieni potęguje się moje jesienno-zimowe zwiotczenie mięśni. Kontynuując myśl o regeneracji zamierzam zaopatrzyć się w kijki do nordic walking. Moja Mama wytrwale trenuje od 8.miesięcy - dziś ma lepszą kondycję ode mnie, nie mówiąc już o efektach wizualnych, które są rewelacyjne!

W nowym mieszkaniu żyjemy sobie od miesiąca... Małymi kroczkami wykańczamy poszczególne pomieszczenia. Łazienka czeka tylko na zamówioną szybę prysznicową i szafkę pod umywalkę.

   
zaczęłam się już rozkręcać z cykaniem zdjęć... kiedy to moja cyfrówka dokonała wyboru na "NIE", więc to byłoby na tyle...