31 lipca 2011

Żegnaj stare - witaj nowe! Weekend był szalony. Pod wieloma względami. Dziś ostatnie chwile spędzam w wynajmowanym przez ponad dwa lata mieszkaniu. Razem z K. przetransportowałyśmy 85% rzeczy. Niestety szafa, komoda, TV i kilka drobnych mebelków nie zmieściło się do auta i szukam niedrogiego busa do wynajęcia.
Nowe tymczasowe lokum jest bardzo "proste". Dwa pokoje, łazienka i coś na podobieństwo kuchni. Mam nadzieję, że spędzę tam tylko i wyłącznie tyle czasu, ile będzie NIEZBĘDNE. Chcę w końcu poczuć, że jestem już u siebie. 
Przykre jest w sumie to, że zostałam z tym wszystkim sama. I nie chodzi o wyjazd M. do Francji, ale ogólnie. Gdzie moja rodzina, znajomi? Prawda jest taka, że nie lubię i nie umiem prosić o pomoc - ale uważam, że w niektórych sytuacjach to inni powinni wyciągnąć rękę pierwsi i spytać czy nie potrzebuję pomocy... Najwyraźniej stare porzekadło ma w sobie ziarno prawdy "umiesz liczyć, licz na siebie"...


28 lipca 2011

Dziś po pracy czeka mnie wizytacja, gdyż przychodzą nowi najemcy mieszkania. Ale jeśli chodzi o moje "być albo nie być" na nowym mieszkaniu to - uwaga! uwaga! kolejna zmiana planów! - zadekuję się tymczasowo gdzie indziej... ("znajoma znajomych ma puste mieszkanie wystawione na sprzedaż")... będę tam pomieszkiwać dopóki ekipa nie położy nam podłóg. 
Wieczorem z K. znów idziemy na festiwal filmowy Nowe Horyzonty - trzeba wyposażyć się w ciepłe skarpety, kocyk i kubek gorącej herbaty z cytryną. Poniżej relacja z dnia wczorajszego... 




♫♪ kate b -  katy on a mission


ps. stadion prawie gotowy - na euro 2012 zdążymy ! ;)

26 lipca 2011

Pragnęłam wrócić do aktywnego życia zawodowego, a dano mi etat bezproduktywnej stagnacji. To ludzie tworzą firmę, a ludzi, z którymi pracuję można wrzucić do jednego wora z Jolą Rutowicz i Gracjanem Roztockim. Na szczęście potęga Internetu jest przeogromna. Około 10.00 trafiłam na poniższe video! I to nie jest zwykłe video - to są moje kolejne pierwsze urodziny! 
W każdej minucie swojego życia możemy je zmienić, nie musimy się godzić na to, co nam zafundował los, możemy szukać dalej i dalej i dalej, aż znajdziemy to czego szukaliśmy ! Więc działam - przeglądam oferty i wysyłam CV ! Nie lubię się zadowalać byle czym... "I don't wanna shoot this bear!".


♫♪ NSFW. a hunter shoots a bear



25 lipca 2011

Weekend, weekend i po weekendzie - i piszę to po pierwszym dniu w nowej pracy... ("wiem, wiem, nie chwaliłam się. Na oceny za wcześnie, więc krótko: dziś sceptycznie, może jutro będzie lepiej").
Po odwiedzinach u rodziców nabrałam trochę dystansu do tego, co mnie czeka na dniach - oficjalna przeprowadzka. Mam zamiar podejść do tego z humorem i przymrużeniem oka - by było co wspominać na starość ("dla niewtajemniczonych - nowe mieszkanie jest nadal w remoncie, bez podłóg, bez łazienki, bez kuchni"). Ale w sobotę będę już do Was pisać z nowego lokum, możecie być pewni video-relacji z tego przedsięwzięcia :) 
Spartańskie warunki to pikuś dla emerytowanej harcerki ("hmm?? czy ja byłam harcerką?"). Czuwaj !
I jeszcze foto mojego second hand-owego łupu - apaszka (no name) 1 PLN





23 lipca 2011

Dziś w podróży. W odwiedzinach u rodziców. W autobusie poznałam P.P. ("Przypadkowy Podróżny") - mężczyzna po 55. roku życia, ubrany na styl vintage, mocno zawiany - ponoc whisky.
P.P.: "Daj mi swój numer Dziewczyno!"
A.: "Pan wybaczy ale nie dam"
P.P.: "Dziewczyno! Twa uroda mnie zniewala. Ze mną będziesz miała, jak w raju! Tysiąc? Dwa? Trzy tysiące? Ile potrzebujesz na sukienki, spódniczki? Ja mam układy, ja mam znajomości, ze mną będziesz żyła jak królowa! Jak ja tej whisky nienawidzę! Ale przy Tobie bym nie pił. Daj numer, zadzwonię!"

Promienie słoneczne przyniosły pozytywne rozjaśnienie umysłu. Mam doskonały humor i zamierzam sie tego trzymac. Mam już plan działania na najbliższe dni. A po weekendzie zdjęcia i filmik z rodzinnych stron.

Pozdrawiam!


21 lipca 2011

Ctrl-Alt-Delete. Chyba każdy ma już tego dość - ale napiszę to - PADA DESZCZ ! I taki też mam nastrój. Nade mną kłębią się cumulusy... niepewności, obaw i bezradności. Muszę się wyprowadzić do końca miesiąca - koniec i kropka, a remont na nowym mieszkaniu wciąż trwa. O ile bez kuchni mogłabym się obejść - to nie bez łazienki !
Wczoraj spotkałam się z moją przyjaciółką K., z którą widujemy się raz na pół roku ("mimo, że mieszkamy w jednym mieście"). Ale fajne jest w tym to, że zawsze jest o czym pogadać i to jak! Poniżej filmik z wczorajszej kolacji. 
A ja wciskam Ctrl-Alt-Delete i uruchamiam menagera mózgu - muszę wziąć się w garść i wymyślić co dalej...

♫♪  alegria - it's summer so cheer up emo kid



18 lipca 2011

DIY - receptą na pustą kieszeń! Zdecydowanie jestem zwolenniczką odrestaurowywania starych ubrań, dlatego bardzo rzadko wyrzucam rzeczy ("ewentualnie po długich namysłach oddaję"), ale zwykle lądują one głęboko w szafie i czekają na przypływ krawieckich wizji. W zeszłym roku "drugą młodość" przeżywały moje Wranglery, czym się podzieliłam na łamach ELLE.



A w tym sezonie przyszedł czas na kolejne modyfikacje. W secondhandzie kupiłam jeansy Lee, mimo że w stanie idealnym z góry założyłam, że pójdą pod nożyce. Poniżej efekty moich nożyco-rękich wariacji.






17 lipca 2011

Pobudka o 10.00 ("miało być wcześniej ale koty w nocy nie dawały mi spać"), pożywne śniadanie, zbożowa kawa. Niedziela rozpoczęła się pięknie :-)
Potem ugotowałam pyszną zupę krem ("marchewkową"), którą podjadałam sobie cały dzień. Popołudnie spędziłam w parku pod Panoramą Racławicką. Moja muśnięta słońcem skóra zdaje się być zdrowsza, a może to efekt tej marchewki? Przeczytałam do końca książkę (" 'Marina' Carlosa Ruiza Zafona, którą zdecydowanie polecam!"), a teraz nadrabiam zaległości w korespondencji e-mail. 
Po lewej tzw. "zaczes do góry". Niestety aparat sprawuje się coraz gorzej, ale myślami jestem już w posiadaniu nowego sprzętu ;-) 

♫♪  jefferson airplane - white rabbit
 



16 lipca 2011

Żałoba rozstania :( Dziś o 06.00 rano M. rozpoczął swą podróż. Myślę, że lada moment powinien być w Paryżu.
W takich okolicznościach dzień mogłam spędzić tylko w łóżku ("leżąc, czytając, oglądając, przytulając koty, serfując, śpiąc i tak na zmianę"). Wymordowało mnie to strasznie - ale "żałobę rozstania" mam zaliczoną, od jutra działam, bo już czuję zapuszczające się w łóżko korzenie !
Od jutra też zamierzam wprowadzić kilka zasad: spanie max. do 09.00, dieta lekkostrawna, systematyczne picie ("wody z miodem") - także jak M. wróci będę piękna i młoda !

ps. jutro foto w nowej wersji mojej fryzury !



15 lipca 2011

Nasz dowód miłości !
A.: "Czy Ty mnie jeszcze kochasz?"
M.: "Kocham Cię"
A.: "A jak?"
M.: "Mocno"
A.: "A jak mocno?"
M.: "Bardzo mocno"
A.: "A pokaż jak bardzo mocno"
M.: "MMMMHHHHGGGRRR" ("to efekt dźwiękowy porównywalny do tego, który towarzyszy przy przenoszeniu czegoś bardzo ciężkiego, często stosowany przez Hulka Hogana lub inny według skojarzeń")

(...)

Smutno, że resztę lata spędzimy osobno. Wynika z tego, że poniżej to ostatni film z udziałem M. w ciągu najbliższych tygodni. M. obyś wracał szybko, bo już tęsknię !

♫♪  dub fx. cade. pete philly & mr. woodnote - supernova pilot





13 lipca 2011

Co tu dużo pisać... Piorun należy już do rodziny. Psota zaciekawiona obserwuje, Piorun na zmianę śpi i bawi się myszą. Oby noc była spokojna...






♫♪  buraka som sistema - kalemba (wegue wegue)



A to dowód wsparcia od mojego brata H. ("Reportaż o mnie")


To natomiast znalazłam w sieci (www.i.imgur.com)







12 lipca 2011

Kilka dni, a tyle się wydarzyło. 

Przede wszystkim podjęliśmy decyzję, że przygarniemy P. ("P. czyli Piorun"). 8. tygodniowy kocur, aktualnie sierota "porzucona" przez byłych właścicieli ("nie jestem animals-fanatykiem, ale drażni mnie nieodpowiedzialność ludzi, którzy fundują sobie szczeniaki czy kocięta, a potem ich nie chcą / nie potrafią się zająć / nie umieją poradzić sobie z obowiązkami. Zwierzę to zwierzę, ale jest czymś więcej niż zabawką dla dzieci, czy ozdobą salonu"). Jutro nastąpi "powiększenie stada" i mam ogromną nadzieję, że P. ("P. czyli Psota") zaakceptuje młodszego braciszka.

W czwartek przeprowadzamy się na nowe mieszkanie, ale nie całkiem. Powiedzmy w proporcji 3/4. Meble, zapakowane pudła i większy sprzęt domowy przenosimy, a reszta zostaje. Zdecydowałam się zostać na wynajmowanym mieszkaniu do końca miesiąca... może w tym czasie ekipie remontowej uda się położyć panele i zrobić łazienkę i wtedy na spokojnie przeniosę się na nowe m2 ;-)

M. wyjeżdża w piątek do Paryża. Nie będzie go do końca sierpnia. To niedługo, ale będę bardzo tęsknić. Mam nadzieję, że ta rozłąka przyniesie same korzyści. Będę miała czas poukładać swoje sprawy, dokończyć to na co nigdy nie miałam czasu, spędzić trochę czasu z samą sobą... Martwi mnie tylko, że zostanę bez komputera - czyżby na blogu miała zapaść kilkutygodniowa cisza? Hmmm...

Oto P. ("czyli Psota")
"sobotni melanż" i "P. ubiera się w ZARA"





10 lipca 2011

Dziś są moje urodziny !!!

Więc dziś króciutko... wieczorem spotykam się ze znajomymi "na małe co nie co", wczoraj o mały włos nie przygarnęliśmy małego kociaka ("P. miałaby braciszka"), a póki co poniżej "I love my bike", a po weekendzie relacja z wypadu do Polanicy-Zdrój.




♫♪  lykke li - dance dance dance (remix)







8 lipca 2011

Nastał czas gorączki. W przyszły piątek M. wyjeżdża do Paryża. W przyszły czwartek muszę zwolnić wynajmowane mieszkanie. Jestem w trakcie pakowania, nasz mój salon wygląda jak mini giełda staroci, gdzie zhandlować można ozdobne bibeloty, rowery, płyty cd, książki, meble i odzież używaną. Pudła zastawiają  główne szlaki do kuchni czy łazienki. W czwartek wszystko przewieziemy na nowe mieszkanie, gdzie na chwilę obecną nie ma jeszcze podłóg, ani łazienki. Nie wiem, "jak" i nie wiem jeszcze "gdzie", wiem natomiast, że na pewno z P. i na pewno będzie to przygoda życia! Żadnych obaw, sama ciekawość !




5 lipca 2011

No! dziś duża odmiana ! Pozytywne wibracje, dźwiękowe inspiracje !
Dostałam kilka zleceń z pracy ("dorywczej, o dzieło, niestabilnej, przejściowej, nie na etat"), ale przynajmniej mam się czym zająć ("badania mystery shopping").
Deszcz już nie pada, więc mogłam obnażyć nogi.
Wysłałam kilkanaście CV i jestem pod telefonem i już czuję pozytywne wibracje. A propos wibracji... oto moja nowa dźwiękowa miłość ...

♫♪  the knife - pass this on


I dziś wcześniej spać, by wcześniej wstać !



4 lipca 2011

Od kilku dni bez zmian - deszcz, deszcz, deszcz... Kij mu w oko! 
Miało być aktywnie ("joga w parku"), a wyszło towarzysko - sobota o smaku lubelskiej cytrynówki, a  niedziela w kinie z M. i T. Hanna (reż. Joe Wright) - może nie należy do czołówki pretendentów do Oscara, ale lepsze to niż Steven Seagal w Polsacie.
A dziś ... wpadłam w dołek. Oferty pracy wciąż te same, a jak inne to praktyki lub bezpłatne staże ("tak, tak! niech robią za darmochę")... Już nie wiem, czym się zająć, by nie zajmować się "niczym". "Robienie niczego" pochłania najwięcej czasu, była 10.00 jest 20.00... To chyba nawet nie dołek, to DÓŁ.


♫♪  the chemical brothers - hanna's theme (vocal version)





2 lipca 2011

Wszystko wskazuje na to, że M. wyjedzie do Francji na 6 tygodni. Dosłał propozycję pracy, z której warto skorzystać.
Mam mieszane uczucia... tym bardziej, że to burzliwy dla mnie okres ("poszukuję pracy i to w obliczu rychłej przeprowadzki"). Mówi się, że taka rozłąka dobrze robi na związek?
Co ciekawe nie mam już tej samej pewności, co trzy lata temu ("wtedy M. wyjeżdżał do Hiszpanii na 7 miesięcy"). Cieszyłam się, że będę miała w końcu czas dla siebie, że nadrobię czas z koleżankami, wróci swoboda, niezależność... Naiwna! Przez dwa tygodnie szalała we mnie dzika energia, potem dopadła mnie tęsknota i nuda.

Tym razem postaram się lepiej spożytkować "czas rozstania"... A nasze uczucia? Wtedy to przetrwaliśmy i teraz przetrwamy!





1 lipca 2011

♫♪  buraka som sistema - buffalo stance