29 czerwca 2011

"Pieczara" wymaga drobnych poprawek, poproszę M. by z pomocą poziomnicy zniwelował niedociągnięcia. Sądzę jednak, że efekt łazienkowego romansu z nożycami i golarką jest zadowalający - cenię sobie eksperymenty, choćby na własnej skórze... 







28 czerwca 2011

Wykluczenie z cyberprzestrzeni WRRR !
Zepsuł nam się komputer. W dzisiejszych czasach ("totalnej automatyki, cybernetyki i ciągłego on-line") to problem ważny, jak wschód słońca. Kilka dni bez dostępu do sieci spowodował ogólne poruszenie... Brak dostępu do poczty email, allegro, facebooka, konta w banku i człowiek nie wie w co ręce włożyć ! Nastała też stagnacja w poszukiwaniach nowych ofert pracy :-(
Dziś kupiliśmy nowego laptopa ("co oczywiście zmniejsza nasz budżet remontowy") ale to była konieczność. Teraz walczymy o dostęp do danych z tego zepsutego...  Ehhh.
... i zmieniłam fryzurę ("sam na sam z nożyczkami i lustrem przyniosło zaskakujący efekt"). 

Wkrótce kilka zdjęć nowej fryzury i debiut reżysersko-montażowy ;-)



24 czerwca 2011

Jakieś 7 km od Polanicy-Zdrój znajduje się malutka miejscowość Szczytna. 
Tam na wzgórzu znajdują się nasze skałki. Wracamy w tamto miejsce, jak tylko pozwala nam czas.









22 czerwca 2011

Może się wydawać, że "długi weekend" dla osoby bez pracy niewiele się różni od pozostałych dni w tygodniu, ale jest jednak znacząca różnica... ATRAKCJE :-)
M. wraca z pracy i wyruszamy do jego rodziców do Polanicy-Zdrój. To miejsce, gdzie jest najpiękniejsza zima i najpiękniejsze lato. Turystyczny  klimat, nieprzesycony - a umiarkowany. Swojska atmosfera, gdzie niemieccy sanatoriusze mieszają się z lokalnymi amatorami wina. Po jednej stronie deptaka "Indianie w pióropuszach", po drugiej "klawiszowiec disco relax".

I najsmaczniejsza pizza ze szpinakiem...

A w piątek wracamy do Wrocławia... gdzie wieczorem czeka na nas Punx Piknik i melanż aż do niedzieli. Fotorelacja gwarantowana. 



21 czerwca 2011

Wczoraj byłam na dwóch rozmowach w sprawie pracy. Dziś mam jedną.
Co ciekawe statystyka spotkań kwalifikacyjnych poszła w górę, gdy do wysyłanego CV dołączyłam zdjęcia... Hmm. 
Z autopsji wiem, że pierwsze wrażenie, które trwa nie dłużej niż 60 sekund - jest decydujące... stąd zarówno makijaż, dobór stroju, uścisk ręki i ogólny look jest niesamowicie istotny. Dziś pada deszcz... więc moja koncepcja "biało-czarnej klasyki biznesowej" z przewagą bieli wraca do szafy. Dobrze, że mam w głowie tysiąc innych równie stosownych zestawów.
Przez ostatnie trzy lata pracowałam, jako osoba rekrutująca pracowników, stąd rola kandydata i siedzenie "po drugiej stronie" stołu - jest trochę zabawne...
... ale i tragiczne... czuję się jak jeden z kilkuset szczurów, które walczą o jeden kawałek sera.


18 czerwca 2011

Mówią, że nie ma to jak dobry plan... dobry "plan działania".

A więc w mojej głowie powstały dwa, jeden "pół żartem", a drugi "na serio".

"Plan Działania Pół Żartem":
  1. nabrać kondycję, zacząć się ruszać, ćwiczyć
  2. zmienić fryzurę ("kolor? dredy?")
  3. uszczuplić szafę
"Plan Działania Na Serio":
  1. znaleźć pracę
  2. wrócić na studia... i je skończyć
  3. zrobić prawo jazdy
  4. spędzić kilka dni nad polskim morzem

Do dzieła !



17 czerwca 2011

A więc stało się... dołączyłam do grona blogerów... 
A wszystko zaczęło się 21.03.2011 - kiedy to wzięłam rozwód z moim ówczesnym pracodawcą. Moje trzyletnie zawodowe małżeństwo rozpadło się po podpisaniu rozwiązania na mocy art. 30 par. 1 pkt 1 KP :-(
Nie będę rozpisywać się w tym temacie, bo w sumie w depresję nie wpadłam, pić nie zaczęłam... ale prawda jest taka, że od tamtej pory nie mogę znaleźć stałej satysfakcjonującej mnie pracy. Wciąż szukam ... ale niestety nie jest tak optymistycznie jak sobie to wyobrażałam kilka tygodni wcześniej.
Dlatego na blogu będzie się troszkę działo... mam sporo czasu wolnego, a rzeszą przyjaciół nie grzeszę - więc pisać będę dla Was ("choćby po drugiej stronie była głucha cisza").

Dział "new job" - będzie swego rodzaju doświadczeniem - ile czasu zajmuje młodej osobie z doświadczeniem w danej branży znalezienie nowej pracy.

Dział "własne m2" - od sześciu lat jestem w związku z M. i od dwóch z P. ("gdzie M. to mój kochany mężczyzna, a P. to moja kotka") z którymi za 13 dni przeprowadzam się do naszego nowego mieszkania ("oczywiście na kredyt"). Mam szalone wizje, powolutku będę je wdrażać w projekt wykończeniowy... efektami będę się od czasu do czasu dzielić. 

Dział "dzień za dniem" - moja codzienność, która na chwilę obecną przelatuje mi przez palce... w porównaniu z czasami "przed" ("przed" odejściem z firmy i "po") moje życie jest nudne, a wstawanie rano z łóżka bezcelowe... I mam ogromną nadzieję, że pisanie bloga pomoże mi uporać się z moim kalekim mottem "nie spać! działać!".


To pierwszy - dlatego tak długi post - postaram się na blogu "myśleć" krócej :-)


A więc "ALICE ! WAKE UP !"