29 września 2011

Kilka dni choroby i kolejna lekcja życia. Nie sądziłam, że kiedykolwiek to powiem / napiszę, ale seriale edukują. W tej chwili mam na myśli jeden konkretny... dużo wolnego czasu i mam za sobą cztery sezony, odgrzewanych przygód czwórki przyjaciółek z Manhattanu ("Sex and the City").
To jak terapia wstrząsowa! Cała życiowa ("kobieca") prawda w pigułce, no może kilku. Chętnie zażyłabym całe opakowanie ;) 
Jestem śmiertelnie zmęczona ostatnim półroczem. Tyle się wydarzyło... ale teraz dopiero chyba dostrzegłam, że wywróciło to moje życie do góry nogami. Aż w głowie się kręci. Terapeuta ("gdybym go miała") zdaje się, nazwałby to "punktem zwrotnym"... tak więc, wzięłam zimny prysznic, pomalowałam paznokcie i zapominam o tym co było. Jestem specjalistką "rzucania słów na wiatr" - ale nie tym razem. Nie chcę słyszeć, że się "nie" da, nie chcę widzieć, że coś "nie" tak, nie mam zamiaru mówić "nie". Nowe życie bez "nie".



18 komentarzy:

  1. jutro dzien chlopaka !!
    swietna fryzurka

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam pozostałe dwa sezony a zwłaszcza pierwszą część filmu fabularnego, jest dobra nie tylko pod względem mody, ale i naszego babskiego życia.
    POzdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Życie moje tez sie troche zmieniło mam inne priorytety jestem zupełnie inna osoba :)

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam sex and the city :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. pozytywne nastawienie. (: rzadko je ostatnio spotykam.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja jestem fanką seksu w wielkim mieście, świetny serial i masz rację- życiowych kobiecych prawd jest mnóstwo ;) a co do wywrócenia życia do góry nogami- dzisiaj przy kolacji też się nad tym zastanawiałam. Porównałam 2010 i 2011. Ten pierwszy zdecydowanie obfitował w dużo różnych, nowych doświadczeń, a obecny rok wiele mnie nauczył, ukształtował charakter i pozwolił dużo zrozumieć. takie małe wtrącenie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Oh tak tak Sex in the city jest genialny! Ja robię sobie srednio co pół roku seans powtórkowy po wszytskich sezonach:) Jak nie kochać Carrie?
    Ale jak bedzie Ci się kiedyś jeszcze nudziło to polecam "Przyjaciół", kocham ten serial:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak jest! Trzeba myśleć pozytywnie i próbować!
    A Seks w wielkim mieście jest jednym z tych seriali, do których zawsze z przyjemnością wracam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. no to gratulacje ;) ja nie pamiętam, kiedy miałam ostatnio jakis punkt wrotny, ale jakis był na pewno hehe
    3m się Bańko ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. przyłącze się do tego 'nowego życia bez nie' o tak.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja wyznaję zasadę, że nic nie jest niemożliwe.

    OdpowiedzUsuń
  12. faaajne zdjęcia :):)

    OdpowiedzUsuń
  13. też mam akurat takie pazurki.
    kocham Sex w wielkim mieście.
    ja mam teraz okres bez 'wrrrrr!' jest gites

    masz boską fryzurkę

    OdpowiedzUsuń
  14. już pisałam kiedyś że podoba mi się twoje podejście do życia:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pozytywne nastawienie - TAK! Lubię to!
    Nigdy nie mówmy "nie", zanim nie spróbujemy! :))
    Serial jest genialny :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Hah, ja wpadłam w panikę, kiedy już obejrzałam wszystko, łącznie z przeciętnym filmem nr 1 i tragicznym filmem nr 2. 'Cooo ja teraaaz zrobieee, straciłam sens żyyciaa -___-'

    OdpowiedzUsuń
  17. ja tam nigdy nie byłam fanką Seksu w wielkim mieście.

    OdpowiedzUsuń