15 września 2011

W pracy kolejny dzień awarii systemu i Internetu, przez co jutro nie będzie mogła się odbyć video konferencja "łubu-dubu-łubu-dubu-niech-nam-żyje-prezes-naszego-klubu" z centralą w Warszawie, więc mamy wolne! Ale... mamy być pod telefonami, w każdej chwili gotowi do działania!
Jestem przepełniona szczęściem. Jutro będą już położone podłogi, czyli nasze m2 nabierze specyfiki mieszkania. Zamierzam czynnie uczestniczyć w końcowym etapie remontu - malując grzejniki ("tak! zdecydowaliśmy się na stare żeliwne kaloryfery, by nadać wnętrzu charakter... a może po prostu nie starczyło na nowe? teraz to już nieważne"). 

Z innej beczki... kilka fotek z mostu Tumskiego, gdzie zakochani zatrzaskują swoje kłódki wyrzucając kluczyki do Odry, co ma im zapewnić miłość do grobowej deski. My z M. nie mamy tam naszej kłódki - może dlatego, że to zbyt romantyczne, a może już zbyt powszechne? Ślubu też nie mamy, ale "cywila to może sobie trzaśniemy"... za jakiś czas ;)









EDIT: co do tych kłódek - uważam, że to piękna tradycja... fakt, że ludzie wciąż zapinają tam kłódki świadczy (prócz o ich miłości) o łatwości tworzenia miejsc niezwykłych i charakterystycznych dla Wrocławia ;) właśnie za to kocham to miasto !




28 komentarzy:

  1. z tym cywilem to fajny pomysł:)) trzymam kciuki no i niech wam mieszkanko pięknieje

    OdpowiedzUsuń
  2. Gregorianno20:04

    JA MAM TAM DWIE KŁÓDKI !!! I Z ŻADNĄ Z EKS NIE UTRZYMUJĘ KONTAKTÓW HAHAHA! Pozdrowienia z Wrocławia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja świadomie i z premedytacją nie zmieniam żeliwnych kaloryferów, tylko odmalowuję. One są o niebo lepsze od tych nowych, które ledwo po wyłączeniu stygną. A te stare są cieplutkie i cieplutkie :D Zimą idealne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Te kłódki są sławne! Praktycznie każdy kto tam byl przypiął swoją;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje rodzinne miasto :)

    OdpowiedzUsuń
  6. słyszałam o tym moście, ale jakoś mnie takie rzeczy nie przekonują, zbyt romantyczne- masz rację. powodzenia w malowaniu grzejników :D u mnie w pokoju mam też te stare i są o niebo lepsze od tych nowszej generacji!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurcze nie wiedziałam o tych kłódkach;/ przy okazji wyjazdu do Wrocka muszę tam podjechać, chociaż żeby zobaczyć!:P Stare grzejniki mają świeeetny styl;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham to Twoje miasto! swoją drogą dawno nie byłam, ost. 4-5msc temu! Muszę to nadrobić. Cwyilny można trzasnąć! racja :)

    OdpowiedzUsuń
  9. nie wiedziałam o tych kłódkach...
    - stare grzejnika nadają świetny charakter mieszkaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Te kłódki to już chyba są oklepane :)
    Trzeba znaleźć nowy pomysł i miejsce - niech Wrocław się rozwija ;D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ciekawie, nigdy o tych kłódkach nie słyszałam (tak, wiem niebywała ignorancja...) ale skoro takie ich tam rzędy to musi to już być nieźle oklepane. coś mi się wydaje, że też bym tam swojej kłódki nie zatrzasnęła;)
    a żeliwne grzejniki na pewno będą ciekawym pomysłem!

    An Interesting Distraction

    OdpowiedzUsuń
  12. Że ja przegapiłam to jedno zdanie o cywilu. Naprawdę? Pisałaś, że nie weźmiecie :) My też mamy tylko przed urzędasem ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja tylko mam zamiar wrócić do swojego dawnego marchewkowo rudego koloru :D a że teraz mam jakąś ciemno fioletowo różową kupę to muszę się rozjaśnić, tyle :D

    u mnie w mieście też jest 'most' z kłódkami, gdzieś na blogu mam nawet zdjęcie mojej ulubionej z napisem 'jakoś to będzie'. jak na moje to najlepsze wyznanie miłości w tak tandetny sposób, jakos musi być! a wam kurde szczęścia, o!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ooo kolejny powód by odwiedzić Wrocław :D To taaaaakie romantyczne :))
    Co do ślubu- też chcę jak już w ogóle to urzędowy. Pozdrawiam i ja też mam te stare kaloryfery ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękujemy za komentarz! :)
    Cudne zdjęcia, faktycznie pomysł z kłódkami jest bardzo ciekawy :)
    Pozdrawiamy x

    www.mayaandsusannah.blogspot.com <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochana, u mnie wszystko jest TEMI RĘCOMA. Pierwsze słyszę o kłódkowej tradycji, u nas na wsi warszawce nie ma takich fajnych zwyczajów, jest tylko zwyczaj bycia hipsterem pod planem B :<

    pozdrawiam, www.wczym.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń
  17. strasznie już dużo tych kłódek, pamiętam jak kilka lat temu było tam jeszcze pusto w porównaniu do tego co teraz widzę ;P a na jaki kolor malujecie kaloryfery ???:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uważam, że te kłódki to piękna sprawa, warto by ją zareklamować.
    Bardzo ciekawy blog i profesjonalne zdjęcia, od dziś wchodzę!
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wielki 'przełom', nie no fajnie;')
    Remonty;p
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. dzięki. :* fajne zdjęcia, ładne miasto. bylam tam tylko raz. co do kłódek - uważam to za totalnie słodkie i kochane. w Krakowie mamy kładkę nad wisłą, po której cudownie się spaceruje. jest fajnie podświetlona. i tam też są zawieszane kłódki. nawet moja i mojego mena tam wisi. :) <3

    OdpowiedzUsuń
  21. b. ciekawy blog :)

    zapraszam do mnie na bloga ! :))

    OdpowiedzUsuń
  22. u nas remont od dzis...mieszkanie puste, a jedyna płaska powierzchnia, na której mozna sie położyć, to stół :)kaloryfery niestety bez charakteru, aczkolwiek chyba je czyms zaslonie ;)

    Most we Wro - sama, własnoręcznie, zakładałam kłódke za mojego Tatę (rodzice w Olsztynie), nastepnie uczyniłam fotki i te fotki były walentynkowym prezentem dla mojej Mamy ;) E.+ O. forever ;)))

    OdpowiedzUsuń
  23. kłódki nie kojażyą mi sie z czymś romantycznym, bardziej kojaży mi się to ze zniewoleniem. a miłość to wolność

    OdpowiedzUsuń
  24. Też teraz jestem w szale urządzania, co prawda wynajętego mieszkania, jednak myślę, że radość podobna :) A kłódki na moście podobają mi się ogromnie, miasto zyskuje przez takie miejsca wspaniałą atmosferę.

    OdpowiedzUsuń
  25. uwielbiam Wrocław;)

    OdpowiedzUsuń
  26. te kludki to bardzo fajna tradycja, sama bym chetnie zwiedzila Wroclaw, bardzo sliczne miasto.

    OdpowiedzUsuń