4 lipca 2011

Od kilku dni bez zmian - deszcz, deszcz, deszcz... Kij mu w oko! 
Miało być aktywnie ("joga w parku"), a wyszło towarzysko - sobota o smaku lubelskiej cytrynówki, a  niedziela w kinie z M. i T. Hanna (reż. Joe Wright) - może nie należy do czołówki pretendentów do Oscara, ale lepsze to niż Steven Seagal w Polsacie.
A dziś ... wpadłam w dołek. Oferty pracy wciąż te same, a jak inne to praktyki lub bezpłatne staże ("tak, tak! niech robią za darmochę")... Już nie wiem, czym się zająć, by nie zajmować się "niczym". "Robienie niczego" pochłania najwięcej czasu, była 10.00 jest 20.00... To chyba nawet nie dołek, to DÓŁ.


♫♪  the chemical brothers - hanna's theme (vocal version)





1 komentarz:

  1. Anonimowy22:27

    mmm... lubelska cytrynówka...mniammm , piłam ostatnio u teściówki!

    bea.

    OdpowiedzUsuń