17 lipca 2011

Pobudka o 10.00 ("miało być wcześniej ale koty w nocy nie dawały mi spać"), pożywne śniadanie, zbożowa kawa. Niedziela rozpoczęła się pięknie :-)
Potem ugotowałam pyszną zupę krem ("marchewkową"), którą podjadałam sobie cały dzień. Popołudnie spędziłam w parku pod Panoramą Racławicką. Moja muśnięta słońcem skóra zdaje się być zdrowsza, a może to efekt tej marchewki? Przeczytałam do końca książkę (" 'Marina' Carlosa Ruiza Zafona, którą zdecydowanie polecam!"), a teraz nadrabiam zaległości w korespondencji e-mail. 
Po lewej tzw. "zaczes do góry". Niestety aparat sprawuje się coraz gorzej, ale myślami jestem już w posiadaniu nowego sprzętu ;-) 

♫♪  jefferson airplane - white rabbit
 



7 komentarzy:

  1. krem marchewkowy patrz ze ja nei wpadlam nigdy na to zeby ogarnac :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Marta - masz już gotowy pomysł na jutro ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. podoba mi się tutaj zostaję:) Marta:)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie niedziela polegała na porządkach, bo cały tydzień byłam w pracy i nie miałam jak ogarnąć;-). Też zastanawiam się nad kupnem nowego sprzętu.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawa fryzura! ach, uwielbiam krem marchewkowy ;D

    OdpowiedzUsuń